Ziębice

Urszula Rybicka

W wielu dolnośląskich miastach Żydzi osiedlali się już w średniowieczu i nie inaczej było w Ziębicach. Najwcześniejsze dokumenty potwierdzające obecność Żydów sięgają XIII wieku – podobnie jak w Świdnicy. Pierwszy mówiący o tym przekaz pochodzi z 1285 roku. Średniowieczna społeczność żydowska w Ziębicach nie była wielka, lecz widoczna w mieście, ponieważ Żydzi byli wówczas znani z udzielania pożyczek. Niestety okres ten nie pozostawił po sobie dziedzictwa: nieznane są lokalizacja i los synagogi tamtych czasów. Średniowieczne osadnictwo Żydów znajdowało się przy Rynku w okolicy ulicy Zamkowej. Niestety byli oni atakowani zarówno jako grupa, jak i indywidualnie – jeden z dokumentów mówi o porwaniu niejakiego Abrahama za rzekome krzywoprzysięstwo w 1430 roku. Kres tej społeczności nastąpił po wzmożonych antysemickich kazaniach Jana Kapistrana, przez którego śląscy Żydzi znacząco ucierpieli. Z Ziębic zostali oni wygnani w 1454 roku, zaledwie rok po tym, jak we Wrocławiu Kapistran doprowadził do pogromu i śmierci czterdziestu jeden Żydów na Placu Solnym.

Nowożytny rozwój żydowskich Ziębic

Żydowskie Ziębice zaczęły się prężnie rozwijać po nadaniu Żydom prawa do osiedlania się w śląskich miastach w 1812 roku. Wtedy też wzrosła liczebność społeczności, która budowała synagogi, zakładała cmentarze, powoływała instytucje i organizacje. W wielu dolnośląskich miastach wiek XIX był okresem wzrostu i prosperity społeczności żydowskiej.

W Ziębicach urodziło się kilku wybitnych lekarzy, choć kariery rozwijali oni oczywiście w większych niemieckich miastach. Wśród nich warto znać profesora Carla Weigerta, który był lekarzem patologiem, a zasłynął m.in. z barwienia preparatów histologicznych i wybarwiania bakterii w preparatach mikroskopowych. Proces wybarwiania osłonek mielinowych nosi dziś miano metody Weigerta. Drugą niezwykle ważną postacią świata medycznego był o rok młodszy profesor Oscar Berger, który poświęcił życie neuropatologii. Jako jeden z pierwszych wykorzystywał w diagnostyce prąd elektryczny – opublikował wiele artykułów naukowych na temat elektroterapii.

Ziębicki rodowód, wrocławska fortuna

Bez cienia wątpliwości najbardziej znanym Ziębiczaninem żydowskiego pochodzenia był Julius Schottländer, choć jego działalność kojarzona jest głównie z Wrocławiem, do którego przeprowadził się wraz z rodziną już jako dwudziestoczterolatek. Urodził się w 1835 roku, a jego dom rodzinny mieścił się w kamienicy nr 25 na ziębickim Rynku. Zasłynął on z niezwykłego daru przedsiębiorczości, dzięki któremu zgromadził ogromny majątek. Początkowo działał jako kupiec – handlował wełną i zbożem, potem dzierżawił młyny oraz prowadził cukrownie i cegielnie, by ostatecznie kupować nieruchomości i ziemie. Przez lata był najbogatszym mieszkańcem Wrocławia, co przyniosło mu ogromną sławę i wpływy. Zdobyty majątek pozwolił mu na szeroko zakrojoną działalność filantropijną – ufundował m.in. żydowski dom pomocy dla osób starszych we Wrocławiu. Podarował także miastu tereny pod Park Południowy, a w Ziębicach – pod Park Miejski, gdzie do dziś znajduje się kamień pamiątkowy z nazwiskiem fundatora. Został pochowany w majestatycznym grobowcu rodzinnym na Starym Cmentarzu Żydowskim przy ul. Ślężnej we Wrocławiu. Był honorowym obywatelem zarówno Ziębic, jak i Wrocławia.

W cieniu macew – historia, przetrwanie i pamięć

Ziębicki cmentarz żydowski został założony na wzniesieniu przy ulicy Piaskowej. Szacuje się, że znajduje się na nim niemal dwieście grobów – choć nie wszystkie nagrobki przetrwały burzliwy XX wiek. Najstarsza macewa pochodzi z 1814 roku i należy do Jaakowa syna Natana. W późniejszych latach działania cmentarza rozwijano jego infrastrukturę – wybudowano wokół niego mur oraz dom przedpogrzebowy niezbędny do przygotowania ciała do pochówku zgodnie z zasadami judaizmu. Co warto podkreślić, budowla ta – choć jest w niezadowalającym stanie – przetrwała do czasów współczesnych. W 1943 roku nekropolia została zawłaszczona przez miasto. Po wojnie i osiedleniu się polskich Żydów w Ziębicach cmentarz ten wrócił do użytku i do lat siedemdziesiątych chowano tam członków społeczności żydowskiej. Później jednak został zamknięty, ale, co ważne, został też wpisany do rejestru zabytków, dzięki czemu podlega ochronie prawnej. Niemniej jednak, jak w wielu podobnych miejscach, przez brak należytej opieki cmentarz przez dekady niszczał, a macewy często były rozkradane. Na cmentarzu znajdują się groby wielu zasłużonych dla tej społeczności postaci: kantora, członków zarządu przedwojennej gminy czy działaczy towarzystwa dobroczynności. Możemy znaleźć tam też nagrobek kupca Samuela Grossmanna, honorowego obywatela Ziębic, którego dyplom uznania datowany jest na 1873 rok.

Synagoga, która przetrwała

W Ziębicach można znaleźć jedną z niewielu przedwojennych synagog Dolnego Śląska, ponieważ znakomita większość została zniszczona podczas pogromu Kristallnacht w 1938 roku. Przy ulicy Wąskiej znajduje się dom modlitwy wybudowany w 1845 roku w oryginalnym stylu angielskiego neogotyku. Choć synagoga nie została zniszczona, to w latach trzydziestych naziści zdesakralizowali ją, zdewastowali oraz urządzili w niej magazyn, odbierając ją gminie żydowskiej. Dopiero w 1946 roku trafiła z powrotem w posiadanie społeczności żydowskiej, została odnowiona i mogły się w niej odbywać nabożeństwa prowadzone przez polskich Żydów Ocalałych z Zagłady.

Historia znikania

Wiele mniejszych dolnośląskich miast mierzyło się ze stopniowym kurczeniem się gmin żydowskich pod koniec XIX i na początku XX wieku. Po ogromnym wzroście tej społeczności na skutek edyktu emancypacyjnego można było zauważyć, że liczba Żydów zaczęła spadać. Duża ich część, pragnąc się kształcić lub rozwijać przedsiębiorstwa, wybierała większe ośrodki handlowe i akademickie, jak na przykład Wrocław. Tak też było w przypadku Ziębic – w połowie XIX wieku tutejsza gmina żydowska liczyła około dwieście pięćdziesiąt osób, natomiast po I wojnie światowej już tylko pięćdziesiąt osób. 

Po dojściu Hitlera do władzy w 1933 roku życie niemieckich Żydów zaczęło stopniowo przeradzać się w koszmar. Szacuje się, że przed wybuchem wojny w Ziębicach mieszkało około trzydziestu Żydów. Miesiąc po miesiącu wprowadzano antysemickie prawa i rozporządzenia, które początkowo miały społeczność żydowską zmarginalizować i zmusić do emigracji. W okresie nazistowskim tych, którzy nie zdołali wcześniej uciec z Ziębic, Niemcy eksterminowali wraz z innymi Żydami tego regionu. Od 1941 roku trwały deportacje do Kowna – miejsca kaźni, gett w Theresienstadt i Izbicy, a także do obozów śmierci: Treblinki i Auschwitz.

Krótkie odrodzenie

Tak jak do większości dolnośląskich miast, także do Ziębic po wojnie konsekwentnie przybywały setki Ocalałych z Zagłady. Warto przypomnieć, że Dolny Śląsk stanowił wówczas największe skupisko Żydów w Polsce. W lipcu 1946 roku w Ziębicach mieszkało już ponad dwa tysiące Żydów. W tym okresie około setka dzieci uczyła się w szkole żydowskiej, w której językiem wykładowym był jidysz; uczniowie poznawali też język hebrajski. Zajęcia dla dzieci prowadziła tu również żydowska organizacja syjonistyczna Ichud. Jeśli chodzi o dorosłych, Ziębice przegrywały w kwestii zatrudnienia z innymi miastami Dolnego Śląska – choćby z Wrocławiem, Dzierżoniowem, Bielawą czy Wałbrzychem, gdzie dużo łatwiej było o miejsca pracy w przemyśle czy górnictwie.

Po zmianie stosunku władzy centralnej do mniejszości żydowskiej w Polsce w 1949 roku, co przejawiało się między innymi w zamknięciu lub/i upaństwowieniu instytucji żydowskich, jakość i swoboda życia żydowskiego uległy znacznemu ograniczeniu i pogorszeniu. Późniejsza nagonka antysemicka władz komunistycznych doprowadziła do tego, że większość ziębickich Żydów wyemigrowała. Życie żydowskie w Ziębicach definitywnie zamarło po 1968 roku, a wraz z nim w ruinę zaczęły popadać zabytki: synagoga oraz cmentarz. Niestety nawet po upadku komunizmu społeczność żydowska w Ziębicach już się nie odrodziła.

Dziękuję dr Monice Jaremków za archiwalne zdjęcia.

Poznaj więcej historii:

Miejscowości

Jawor